To moja kolejna, ale na pewno ostatnia próba prowadzenia bloga! Mam nadzieję, że teraz się nie poddam, ale nie mogę dać gwarancji, bo nikt nigdy nie wie co go czeka w przyszłości, można dać np. co najwyżej gwarancje 99%, ale to i tak nie jest jeszcze 100%, także, nigdy nie mów nigdy. Liczy się wiara w to co robisz lub wiara w to, że już nigdy nie przestanę brać lekarstw, ponieważ, no niestety, ale to jest fakt a nie opinia, jestem chory na schizofrenie paranoidalną i gdy przestaje brać lekarstwa, to krzywdzę wszystkich tych, którzy są dla mnie bardzo ważni. Z tego miejsca chciałbym przeprosić Klaudie(moją kobietę, mam cichą nadzieję, że przebaczy mi to co do niej mówiłem pod wpływem emocji oraz gdy nie brałem lekarstw, przepraszam z głębi serca, bardzo tego żałuje), moich rodziców, ciocie i wujasa oraz bardzo spoko ziomka, Seweryna. Przepraszam. Wstydem nie jest płakać lub przyznać się do tego, że coś źle się zrobiło.
Zacytuje teraz tekst piosenki „Chłopaki nie płaczą” Bedoes (Ft. Taco Hemingway):
„Chłopaki niech płaczą, chłopaki niech płaczą
Chłopaki niech wiedzą, że wolno im czuć
Jebać kulturę maczo, chłopaki niech uczą się używać słów
A nie łapać za gardło, dotrzymywać danego słowa po grób
I nie pakować się w bagno, mijają się z prawdą
Robią znowu salto mortale
Martwią tylko PLNem albo dolarem
Panowie tu bywają często Almodóvarem
Kobiety widzą tylko skrajnie znerwicowane
Ojcowie ich uczyli, żeby byli silni
By byli tacy sami i nie byli inni
Żeby nie byli słabi, żeby byli zwinni
Bo te panie cię pochłoną tak jak byle Kirby
Chcą ci wiercić dziurę w brzuchu, niby harakiri
Jak coś powiesz będzie mazać się jak panna w jury
Możesz gadać, gadać, gadać, gadać cały dzień
Ale ona nie rozumie tak jak jakaś Siri
Tak nas uczą, tak nas uczą, trudno
Już za późno na ładne jutro
Bo skoro tą durną narracją nas raczą
To wcale mnie nie dziwi, że
Chłopaki nie płaczą…”